Zaprotestujmy przeciwko likwidacji kolejnych linii tramwajowych!

"Ludzie wolą kupić samochód za kilka tysięcy złotych niż czekać na przystanku."
(Alodia Ostroch, rzecznik KZK GOP)

Ten cytat może służyć za motto KZK GOP. Zamiast pozyskiwać pasażerów, traci się ich bezpowrotnie.

Z końcem 2008 roku w wyniku krótkowzrocznej decyzji KZK GOP w Katowicach, wspieranego przez prezydenta miasta Chorzowa, wbrew woli mieszkańców, zlikwidowano linię tramwajową nr 12 łączącą Chorzów z Siemianowicami.

Okazuje się, że to jednak nie koniec, bowiem w kolejce do likwidacji dalszych odcinków sieci już zgłaszają się włodarze Będzina i Gliwic, którzy pod pretekstem "szukania oszczędności" najchętniej pozbyliby się kłopotliwych tramwajów.

Dyskusja, czy lepszy jest tramwaj, czy autobus jest błędna. Obie trakcje (a także kolej) mają swoje miejsce w sprawnym systemie transportowym. Kiedy w końcu decydenci przestaną się zajmować jedynie tym, że rosną gminne dotacje do komunikacji, a zaczną tym dlaczego nie rosną wpływy? Dlaczego nieustannie spada liczba pasażerów? Kiedy wreszcie KZK GOP zacznie ulepszać ofertę, a nie ją ograniczać?

Gliwice

"W budżecie miasta nie ma więc pieniędzy na remont torowisk. Podobnie rzecz się ma z zakupem taboru. Gdyby chcieć wyremontować tylko torowiska, to potrzeba ponad 100 mln zł"
(Marek Jarzębowski, rzecznik UM Gliwice)

"Aż sto milionów złotych" - w takim tonie wypowiada się gliwicki magistrat o konieczności remontu torowisk tramwajowych. Kwota prawdopodobnie istotnie zawyżona, wystarczy porównać wydatki w innych polskich miastach. Jednocześnie miasto ochoczo godzi się na wykładanie funduszy na worek bez dna, jakim jest hala "Podium". Pierwsze ostrożne szacunki mówią o ponad 300 mln zł. A co bardziej przyda się gliwiczanowi - tramwaj, z którego skorzysta na co dzień, czy hala, którą w najlepszym przypadku odwiedzi raz w roku, a zapewne rzadziej?

A czy można inaczej? Oczywiście! Ok. 2-3 kilometrów torowiska wzdłuż ulicy Andersa w radykalny sposób odmienić może rolę trakcji tramwajowej w Gliwicach. Kilkaset metrów brakuje, aby udrożnić jednotorowy odcinek w centrum. Te dwie nieskomplikowane inwestycje mogłyby spowodować, że tramwaj z dnia na dzień stałby się niemalże kręgosłupem gliwickiego układu komunikacyjnego. Fachowcy z Nadrenii-Westfalii, wizytujący Górny Śląsk prawdopodobnie łapali się też za głowę widząc "centrum przesiadkowe" na placu Piastów, omijane przez tramwaj bez zatrzymania. Niewielka choćby przebudowa placu wraz z uruchomieniem przystanku tramwajowego na ul. Jagiellońskiej to trzecia z oczywistych propozycji - jej koszt nie powinien przekroczyć kwoty, jaką rokrocznie miasto dokłada do utrzymania komunalnego przewoźnika autobusowego. Na to w budżecie jakoś pieniądze się znajdywały...

Na razie jednak słyszymy głosy, że budowa DTŚ w Gliwicach oznaczać będzie KONIECZNOŚĆ zawieszenia ruchu tramwajowego w mieście. Oczywiście tylko wtedy, jeśli go ktoś chce zlikwidować, bo - o ironio - właśnie na potrzeby Gliwic kilkanaście lat temu powstały dwukierunkowe wagony typu 111N. I z powodzeniem woziły pasażerów na odciętym kawałku sieci.

» Czytaj więcej w artykule o przyszłości tramwajów w Gliwicach

Będzin

"Nie stać nas na tyle połączeń tramwajowych."
"Sprawdziliśmy, że miasto nie potrzebuje aż tylu połączeń tramwajowych. Pasażerów nie jest już tak dużo jak kiedyś i w ciągu dnia brak tych tramwajów nie powinien być odczuwalny."

Tak mówią przedstawiciele Będzina. Skutkiem tego są bezprecedensowe ograniczenia kursów na liniach tramwajowych prowadzące nieuchronnie do dalszego spadku liczby pasażerów, kolejnych ograniczeń i w końcu do likwidacji linii.

Chorzów

"To wielka niegospodarność. Tramwaje Śląskie powinny się dwa razy zastanowić, zanim zaczną demontować tory. Bardzo łatwo coś rozebrać, ale z odtworzeniem będzie już duży problem. Przecież za jakiś czas może się okazać, że tramwaj na tej trasie znowu będzie potrzebny. Wtedy nie będzie nas stać, żeby go przywrócić"
(prof. dr hab. Andrzej Barczak, Akademia Ekonomiczna w Katowicach)

Ruda Śląska

"Jeżeli chodzi o tramwaj osiemnaście, to jest dodatkowy problem, bo torowisko jest w pasie drogowym, więc sa dodatkowe problemy dla kierowców, którzy jeżdżą w obie strony."
(Adam Nowak, rzecznik UM w Rudzie Śląskiej)